Przejdź do głównej zawartości

Posty

Przyjaciele?

Już za 2 dni mam 22 lata... Czuję sie powoli staro.  Wszystko się zmienia, znajomi którzy byli mi kiedyś obcy okazali się teraz największym wsparciem. Natomiast ci co mnie wspierali nagle się ode mnie odwrócili.  Hm.. Czy warto pisać do kogoś na siłe, aby zapytać co tam? Wczoraj zrobiłam taki krok, do znajomej z technikum. Po jakimś czasie przestała odpisywać. Czy warto? NIE. Czemu zawsze to ja mam pisać? Później ludzie się dziwią się czemu oddalam się od takich ludzi, sorry ale nie będę za kimś latała całe życie. Miło jak ktoś napisze. Pewne osoby oddaliły się ode mnie, abym nie miała kwasów z innymi oraz mnie ochronić. Niekiedy ich mi bardzo brakuje, ale wiem,że to co było kiedyś nie wróci... SZKODA. Mam wrażenie,że całe moje życie będzie takie TOKSYCZNE. Wiem jedno, od ludzi takich będę się oddalać. Ludzie powoli robią się dla mnie obcy. Oczywiście nie wszyscy, no ale wiadomo.. Ciekawe jak będzie dalej ;D Pamiętam mój tekst: Prawdziwych przyjaciół poznaje...

2 szansa?

Co ja narobiłam, ludzie to prawda. Jak coś tracisz to dopiero doceniasz... Poprzedni weekend spowodował,że osoba która się o mnie starała,była, akceptowała moje humorki i naprawdę kochała chyba już na zawszę znikła z mojego życia... Inni mi mówią,olej żyj dalej...Inni natomiast poczekaj aż napisze pierwszy i daj tą drugą szanse. Chyba nie napisze już, albo napisze jak już zycie od nowa sobie ułoży beze mnie. Piszę i na samą myśl zbierają mi się łzy.. Co chwilę patrzę czy jest, czy napisze czy kogos nowego w znajomych ma i czy ktoś jest lepszy ode mnie. Chore... Pomimo tego,że chce dać tę drugą szanse boję się. Szczególnie ze obok są osoby które czekają aż wbiją na jego tor a tak naprawdę chyba nikt nie wbije na ten nasz tor. Ciągle o tym myśle,że może faktycznie to powinien być on ? 6 lat znajomości to przecież nie może tak zniknąć. 7 miesięcy czekania, starania się. Przyjeżdzanie czy to deszcz czy to śnieg. 24 róże, wspieranie, wkurzanie,obrażanie. Chyba to jest normalne, siela...

Oczekiwania vs rzeczywistość

Ostatnio,ten blog staję się miejscem gdzie wylewam wszystkie swoje przemyślenia życiowe, ale czy to coś złego ? Pewnie nie, ale tutaj jednak otwieram się w pełni i pewnie niektóre osoby które to czytają myślą sobie ,, Zgadzam się'' bądź ,, Też tak mam''. Pewna osoba mi ostatnio powiedziała,że jak coś się porząda, to najczęsciej się tego nie dostaje... Mam wrażenie,że chyba jednak trafiła w sedno.       Zaczynasz zauważać pewne osoby po czasie kiedy w ich oczach iskra gaśnie porządania. Cały czas gdy ta osoba była, dawała siebie chociaż trochę uważaliście : ,, A to tylko kolega/koleżanka'' ,,przecież ja mu się nie podobam, kolega/koleżanka i tyle''. A gdy dochodzi że codzienne rozmowy zmieniają się na rozmowy raz w tygodniu a nawet raz na miesiąc, zaczynasz tęsknić... Kiedyś czułeś się swobodnie w każdej rozmowie, a teraz jak się spotkacie robisz się cały czerwony i brakuje Ci języka w buzi.. Zaczyna Ci zależeć. Miałam pewny epizod w swoim życiu, g...

Wyciszenie

4 miesiące zleciały tak szybko,że już nawet nie nadążam Też tak macie,że chcielibyście zatrzymać czas i nie patrzeć na te wszystkie problemy i wrócić do momentów kiedy było dobrze? Wyciszenie miało być w lipcu, a wyszło tak ,że próbuję wrócić do harmoni od października. Jak mi idzie? Ciężko, rozstałam się z chłopakiem tylko dlatego,że wiem że ja sama siebie nie akceptuje,że robie problemy z niczego,ze czuje się sama jak by nie było go, a sytuacje które spowodowałam i on przyczyniły się do końca wszystkiego. Może bedzie jeszcze dobrze?  Sama nie wiem... Śmieszne jest to,że uważam ciągle,że jestem nieodpowiednią osobą, jestem pewna,że jest albo nawet  już są osoby którę bardziej go uszcześliwią, bo są ciekawsze,mądrzejsze z którymi może pisać ciągle i nie ma problemu z komunikacją, Wczoraj spędziliśmy miły dzień we Wrocławiu i to był chyba jedyny dzień od kilku miesięcy kiedy czułam się szczęśliwa i spokojna, tak jak kiedyś. Zero kłótnii, zero zazdrości ( chociaż w m...

Prawie pół roku..

Dawno mnie tu nie było, to bedzie tekst roku cos czuję. W sumie co u mnie? 1 rok studiów za mną, walka o stypendium, waga 61,1 kg stoje w miejscu z powodu starej kontuzji kolana , która przytafiła mi się przed sesją miesiąc temu... Kiedyś wrócę do żywych. Ostatnio zycie prywatne mi się wali, mam wątpliwości już do wszystkiego. Czy jestem szczęśliwa? czy jest mi dobrze? Może jednak ja potrzebuje zmian ? nie wiem , nie wiem , nie wiem... Kiedyś myślałam ,że schudnę , bede dbała o siebie poprawi mi sie samoocena. U mnie to chyba jednak nie działa. Czuje się nieatrakcyjna, ciągle widze coś co bym mogła zmienić... o charakterze to juz nie wspomne. Czuje się niekiedy  jak typowa blondynka, która nic nie ogarnia i nie wie co bedzie dalej i  boje się ze ludzie to w najbliższym czasie wykorzystają bo to ze blondynka to jeszcze ma dobre serce do ludzi i zawsze każdemu pomaga. Może do dobra cecha , ale na dluższą mete robi się to męczące. A jak ja potrzebuje pomocy to nagle cisza....

Siłownia :)

znowu wróciłam do 61,5 kg ;( No cóż , trzeba w końcu za siebie jakoś sie wziąźć. Jestem na pierwszym roku studiów  i w ramach wf rocznego zapisałam sie na siłownie ogólnorozwojową. Wiadomo nie jest to  samo jak siłownia w centrach ,ale zawsze coś. Planuję zapisać sie na normalną siłownie, jak skonczy mi sie wf na studiach, bo jednak ruch to ważna rzecz.  Od środy zaczynam znowu wojnę z moim ciałem. Ostatnio siebie nie umiem jakoś zaakceptować i może w końcu coś sie zmieni. Postanowienie? - robie na siłowni ręce, plecy i nogi - w domu bardziej skupiam sie na dolnych partiach czyli na nogach Brzuch to największy mój problem, ale może jakoś za niego się wezme ;) Mam nadzieję,że wiosna zaniedługo przybędzie bo chce wrócić do biegania. Wierze,że teraz mi sie uda bo rok temu planowałam i mi nie wyszło, w tym roku nie odpuszczę ;)

Prawda lekarstwem na wszystko...

  Nie warto kłamać albo i kręcić, nawet jak tą są błachostki , lepiej mówić prawdę , potem człowiek traci zaufanie w oczach drugiej osoby. Nie wiem co sie dzieje ze mną , fochy,  jedno kłamstwo o głupie wyjście z koleżankami i wrócenie do domu o godzine później i po co mi to było ? Przez stres sesją i ostatni  tydzień schudłam 2kg... Zaś wracam do powtórki z technikum. Nie mogę jeść , czuje ciągły stres i znowu to uczucie... Cały dzień płaczę, nie wiem co robić... Może czas sie ogarnąć, napisać. Głupia jestem! ALE JESTEM NA SIEBIE ZŁA, a chciałam tylko mieć stały kontakt i pisać cały czas.. A dzis siedze i słysze echo w słuchawce.... Juz wole mówić prawdę niż potem mieć wyrzuty i po 2 min powiedziec prawdę i mieć konsekwencje z tego...